niedziela, 20 grudnia 2015

afryka nie dzika

a więc jesteśmy w Afryce, dokładnie w Południowej.
Zabrało nam 17 dni, aby tu bezpiecznie dotrzeć, więc nie możemy chwalić się jakimś rekordem szybkości, chociaż ostatnie mile

pokonywaliśmy z zawrotną prędkościa w okolicach 8 wezłów i powyżej a maksymalną prędkość odnotowaliśmy na instrumwentach aż
 9,10 wezła!!! Jednak kilka dni bez wiatru zaważyło na średniej i ta jest w granicach 4 węzłów.
Większość naszych dotychczasowych długich pasaży jest raczej monotonna, by nie powiedzieć nudna, ten jednak był trochę nerwowy. Zazwyczaj pogodę sprawdzamy co dwa dni, czasem codziennie; tym razem sprawdzalismy co kilka godzin czasami a także posiłkowalismy się informacjami od dwóch różnych żeglarzy przebywajacych na lądzie z dostepem do internetu. Tę masę informacji trzeba było przetworzyć na konkretne decyzje - gdzie to jest jakim kursem płynąc i z jaką prędkością. Dzięki nim też po dwóch trzecich drogi , to jest po 1200 milach zmienilismy cel, z połozonego na południu Port Elizabeth najpierw na Durban, a w trakcie przekraczania Aguillas Current na bliższy Richard's Bay. Na tym etapie miliśmy korzystny, zgodny z kierunkiem prądu wiatr północno-wschodni, ale przeraziła nas jego siła sięgająca 30 wezlów. Tu to własnie prulismy fale jak szaleni ale ponieważ prognozy zapowiadały wzrost siły wiatru, dalismy za wygrana i przebilismy sie przez Aguillas w poprzek.
W porcie ogarneła mnie jak zawykle nostalgiodepresja, bo portów , marin i takich tam cywilizacji po prostu nie cierpię.
Oczywiscie o pływaniu mowy nie ma po pirsie spacerują karaluchy i tylko patrzec jak nas odwiędzą, z pobliskich / 20m/ barów dudni muzyka ni o watachy turystów - gapiów defilują nam przed nosem. Ale, ale,, po droze złowilsmy dwie piekne dorady, więc najedlismy się rybek co nie miara. Ceny żywności są tu bardzo atrakcyjne ale najlepsze to ceny,, alkoholu! No , mozna pic bez ograniczeń! Co kosztuje ból głowy / po zaledwie niecałej butelce wina do kolacji, widać więc że z wiekiem ograniczeniu ulegają różne  zdolności. Nie odprawiliśmy się jeszcze całkowicie, mamy tylko stempelki w paszportach od immigration i może za jednym zamachem załatwimy odprawę out, bo planujemy wypłynąć pojutrze. Pominiemy więc turystycne atrakcje w postaci wioski Zulusów i safari ale  za to znów na otwartej wodzie!!

wtorek, 17 listopada 2015

Reunion

dzięki uprzejmości francuskiej pary żeglarzy mogliśmy korzystać przez kilka dni z ich samochodu. Częsc tego czasu poświęciliśmy na zalatwianie różnych spraw, kupno potrzebnych części zamiennych , nowego laptopa, drukarki i żarełka. Pozostały czas wykorzystalismy na zwiedzanie wyspy. No, to są wrażenia nie z tej ziemi! Wyobraźcie sobie
drogę europejskiej jakości biegnacą  od Czerwonych Wierchów przez Doline Pięciu Stawów do Morskieo Oka! I dróg takich kilka! I na dodatek z widokiem na Ocean! I z czynnym wulkanem pośrodku! Tak, nie na darmo Francuzi nazywają tę wyspę Perłą Ziem Zamorskich, a mają tych ziem tyle, że trudno za jednego życia poznać je wszystkie.
Ale życie w porcie do przyjemnych nie należy. Goraco, szaro, morza nie widać, o kąpieli zapomnij, bo rekiny pałaszują ludzinę i jedynie nurkowanie z butlą jest bezpieczne, bo widać nie lubią bąbelków.
Na pieszych wedrówkach zdarłam jedyne buty i zostły mi tylko sandały i crocsy. Może znajdzie się jakiś łaskawy sponsor??




niedziela, 8 listopada 2015

zmiany

zmiany są takie, że miejsce kurtek sztormowych zajęła miotła . Ale są też dobre strony. Te góry, takie dzikie i dziewicze, w niczym nie przypominają naszych , osiągaja wysokości ok. 2000 m .To raj dla amatorow wedrówek.

sobota, 7 listopada 2015

w strefie euro

na wyspie Reunion, która jest zamorskim terytorium francuskim mieszka niewielu Francuzow, ale życie na wyspie zorganizowane jest na sposob europejski w stu procentach. Widac inne nacje polubiły czystośc, porządek, elegancję i francuskie sery.
Ale są tez spejalności lokalne - autobusy, na wskroś europejskie zatrzymuja się na przystankach na żądanie pasażerów a ono wyraża się ,,,klaskaniem w dłonie. To prawie jak czary - klask, klas klask i maszyna staje w oznaczonym miejscu.
To piękna wyspa, ale jej uroki skrywają sie w górskiej mgle, z żadka odsłaniającej jej oblicze. Poza tym rekiny sa tu realnym zagrożeniem dla wszytkich, którzy osmielają się wstąpić do wody. zanosi się na dłuższy pobyt, więc na pewno jeszcze coś napiszę!